Agata & Hania – Balagan / 
Dla rodziny i znajomych mam dużo czasu.

Z Agatą Matlak-Lutyk i Hanną Ferenc-Hilsden założycielkami i projektantkami Balaganu rozmawiam o umiejętności przekazywania obowiązków innym, planowaniu wakacji i świadomym podejmowaniu decyzji.

Rozmawia: Bożena Kowalkowska
Zdjęcia: Maciek Niemojewski

 

Jak jest u Was z czasem? Tak jak większość ludzi, też macie go za mało?
Hania: Ostatnio właśnie mam go więcej i daje mi to dużo radości. Więcej czasu dla siebie, na czytanie książek, oglądanie filmów, spacery, sport, na spędzacie czasu z ludźmi spoza pracy. To ciekawe, bo to przyszło z pandemią, wcześniej nie mogłam zdobyć się na to, żeby ugotować sobie dobry posiłek w ciągu dnia albo wcześniej skończyć pracę. Miałam poczucie, że 8-godzinny dzień pracy musi trwać 8 godzin. Uczę się dawać sobie z tym luz.

Agata: Dla mnie doba, która ma 24 godziny jest wystarczająco pojemna. Mam ostatnio takie przemyślenia, że mówienie, że nie ma się na coś czasu, to wymówka. Na wszystko znalazłby się czas, to kwestia odpowiednio poukładanych priorytetów. Mam wiele ambicjonalnych pomysłów dotyczących własnego rozwoju, ale przestałam mówić, że nie robię tego, bo nie mam na to czasu, tylko mówię, że nie robię tego, bo nie robię! Bo skoro się na to nie decyduję, widocznie nie tak mocno tego chcę.

Jak to zrobiłyście, że macie czas na rzeczy, które Was interesują?
Agata: Od dawna rozmawiałyśmy o tym, że dobrze byłoby przekazywać zadania w Balaganie, w których nie czujemy się dobrze, osobom które znają się na tym lepiej niż my. Przez ostatnich pięć lat byłyśmy jak nakręcone samochodziki, większość rzeczy robiłyśmy same: od pakowania paczek, przez marketing, po sesje zdjęciowe. W międzyczasie angażowałyśmy różne osoby i uczyłyśmy się przekazywania swoich obowiązków innym, spodziewając się, że jak to zrobimy, to pracy będzie mniej. Jednak sprawy wymagały czasu i wdrożenia, więc przez pewien czas pracowałyśmy trzy razy więcej! W zeszłym roku praca zaczęła już siać spustoszenie w naszym życiu. Czułyśmy się wypalone, myślałyśmy, że ta gonitwa nigdy się dla nas nie skończy. Na szczęście od jakiegoś czasu te procesy w końcu przynoszą pożądane efekty.

Konkretne osoby w całości przejęły część naszych obowiązków, więc teraz my mamy ich mniej. A do tego pojawiła się pandemia, która wszystko wywróciła do góry nogami i niespodziewanie pojawiła się przestrzeń, kiedy można było w homeofficie, kiedy nikt do Ciebie nie gada, gapiąc się w sufit, zastanowić się, jak to wszystko wygląda, co mi tak naprawdę odpowiada, a co nie.

Hania: I dzięki temu wszystkiemu mamy teraz bardzo fajny moment w firmie, bo w końcu wracamy do źródeł. Balagan zakładałyśmy jako dwie projektantki, nie mające żadnego doświadczenia ani wiedzy w biznesie. I choć ze wzruszeniem wspominam czasy, kiedy trzeba było pracować za kasą albo pakować paczki, to jednak to, co nas najbardziej kręci i w czym jesteśmy najlepsze, to kreatywne budowanie marki, wymyślanie koncepcji, projektowanie produktów. Teraz nareszcie możemy spotkać się na dwa dni z konstruktorką, rozmawiać o nowych wzorach i projektować. To jest luksus, to jest wspaniałe! Na mnie jako człowieka to świetnie działa, bo to jest to, czym chcę się zajmować i w czym jestem najlepsza. To ostatecznie też jest najlepsze dla firmy, bo lepiej, żebym pożytkowała swój czas na coś, na czym się znam.

“Jak usłyszałyśmy kiedyś, że ludzie powinni planować swój urlop z wyprzedzeniem rocznym, to nie mieściło nam się to w głowie.”

A jak jest u Was z planowaniem? Dużo i często planujecie?
Hania: Ostatnio coraz więcej. Osoby, które zatrudniłyśmy przedstawiły nam planowanie przyszłych kroków naszej marki jako temat priorytetowy. Dotyczy to na przykład wprowadzania produktów na rynek w konkretnym momencie roku. I teraz kalendarz ma ogromne znaczenie, bo przekłada się na zyski lub straty firmy. Wcześniej goniłyśmy w piętkę, ale w końcu zaczynamy łapać ten rytm. To jest novum, to jest coś czego się uczymy.

Agata: Jak na standardy różnych firm, jesteśmy raczej bardzo spontaniczne, nawet wakacje planujemy na ostatnią chwilę. Jak usłyszałyśmy kiedyś, że ludzie powinni planować swój urlop z wyprzedzeniem rocznym, to nie mieściło nam się to w głowie. No bo jak to? Jak można podejmować taką decyzję na rok przed? Jak to w ogóle możliwe?

A teraz chciałybyście tak móc? Mieć tak zaplanowany kalendarz, żeby wiedzieć kiedy wybieracie się na wakacje?
Hania: Ja tak! Myślę że mogłoby mi się to spodobać. Lubię spontaniczność, ale w moim przypadku to często oznacza, że przesuwam swoje wakacyjne plany, bo zawsze jest coś innego do zrobienie. Wiem, że to nie jest kwestia pracy, tylko mnie samej. Mogłabym postawić sobie tą granicę i powiedzieć: nie, jednak jadę! W Balaganie jesteśmy sobie sterem, żeglarzem, okrętem i możemy wszystko ustawiać, tak jak chcemy. To że mam taki wewnętrzny imperatyw, który mówi mi, że czegoś nie mogę, bo muszę zapieprzać, to mój własny głos, moja własna decyzja. I w związku z tym, że mam w sobie takie tendencję, myślę że takie sztywne zaplanowanie mogłoby mi pomóc.

Jeśli wakacje, to bez komputera?
Hania: Tak, chociaż teraz łatwo zastąpić komputer telefonem z dużym ekranem. Zainstalować sobie ostatnio blokadę, która wyłącza mi dostęp do niektórych aplikacji i kiedy próbuję po 19.00 dostać się na przykład do maila, pokazuje mi się klepsydra z informacją, że jest już późno. I to działa bardzo otrzeźwiająco!

A zdarza się, że jednak odblokowujesz dostęp?
Hania: Tak, ale już tylko w poszukiwaniu konkretnej informacji. Nie chcę być amebą, która tylko rusza palcem, odłącza myślenie i przegląda rzeczy, których nawet nie potrzebuje. Zauważyłam, że odkąd mam blokadę lepiej śpię i w ogóle lepiej funkcjonuję.

Od wielu lat przyjaźnicie się i pracujecie razem, dzień w dzień. Macie ustaloną między sobą jakąś komunikację, żeby nie mieć siebie dość?
Agata: To prawda. Jesteśmy cały czas na gorącej linii, chociaż po 18.00 staramy się już nie omawiać większych tematów. W weekendy też od dawna nie pracujemy. Co najwyżej przesyłamy sobie czasem jakąś inspirację, coś lekkiego. To jest ważne, bo tak jak zauważyłaś, my się też przyjaźnimy i spotykamy też na prywatnej stopie, więc musimy mieć przestrzeń, żeby rozmawiać o swojej relacji i potrzebach.

Hania: Na pewno staramy się zachować większy dystans niż kiedyś – jeszcze dwa lata temu jeździłyśmy razem na wakacje. Nasz codzienny kontakt jest bardzo intensywny i żeby nie przesadzić, potrzebujemy czasem chwili odejścia, nowej perspektywy, jakości.

Poza tym, nasze życia są różne, Agata ma dziecko i inny styl życia.

No właśnie Agata, Twoje macierzyństwo przypadło na bardzo intensywny czas w firmie. Jak to wspominasz?
Agata: Bardzo dobrze, to nie był trudny temat, bo Hania jest super wspólniczką. W momencie, w którym okazało się, że jestem w ciąży, wspólnie ustaliłyśmy strategię. Hania przyjechała z Izraela, gdzie mieszka jej mąż, żeby zadbać o nasze sprawy. Przejęła stery firmy i dzięki temu na pierwsze miesiące mogłam się całkowicie wyłączyć. I może dzięki temu za drugim razem nie miałabym już takiej potrzeby i chciałabym od początku łączyć pracę z życiem prywatnym.

Podczas naszej rozmowy żadna z Was nie wspomniała o potrzebie czasu dla bliskich. To dość niezwykłe.
Agata: Bo dla rodziny i znajomych mamy dużo czasu. Tą przestrzeń mamy zadbaną.

Considering the time of the year we have limited our sales. Regarding orders or any other matters please contact us via email: kal@kal-store.com